Fotografia

prototypowanie marzeń czyli kreatywne podejście w rozwiązywaniu życiowych zagwostek.

6 lipca 2015
DSC_0268

Wyobraź sobie, że pozwalasz wszystkim swoim myślom w wersji słowa i wyobrażenia (bez ich osądu) po prostu wypłynąć. Wypłynąć na zupełną absolutnie ogromną, bezkresną powierzchnię. I kiedy są już na powierzchni każdej myśli, każdemu wyobrażeniu dajesz głos… niezły jazgot, co? W zasadzie myślisz sobie teraz, mam tak całkiem często.

Często w ten właśnie sposób reagujemy na otaczające nas dosłownie wszystko, trochę bezmyślnie, bo w pośpiechu, zapominamy o swoich prawdziwych pragnieniach i sami już nie wiemy od czego wszystko się zaczęło i gdzie jest sedno problemu i jak to wszystko posegregować.

Wyobraź sobie teraz, że jest  pewien ogólnodostępny filtr, pewna zacna sposobność aby nad tym gwarem i chaosem zgrabnie, bez szkód i niepotrzebnych awarii zapanować.

Ten magiczny przyrząd generujesz i transportujesz ze sobą cały czas. Mało tego, jesteś jego twórcą i użytkownikiem i nie potrzebujesz nic innego jak delikatnego pstryczka w nos aby go aktywować i spokojnie nim sterować według swoich upodobań. Potrzebny jest tylko powiedzmy taki rozkład jazdy czyli  właśnie design thinking.

Design thinking, czyli po prostu myślenie projektowe, przy pomocy projektu i w sposób procesowy.

Design thinking pochodzi ze słonecznej Kalifornii, a jednym z twórców jest profesor David M Kelly.

Narzędzie to od lat 80 po dzień dzisiejszy wykorzystywane jest  w biznesie, często przez te duże molochy korporacyjne, ale nie tylko.

Jest to podejście, które w sposób kreatywny podchodzi do rozwiązywania problemów, poprzez projektowanie i tworzenie. Wyjściową jest zawsze człowiek, którzy tworzy rozwiązania dopasowane do swoich potrzeb. Człowiek jest tutaj budowniczym, projektantem, generatorem pomysłów, twórcą prototypów, jest testerem, obserwatorem i moderatorem.

Design thinking sprawdzi się wszędzie tam gdzie nie ma nałożonych z gór ram, gdzie nie ma jednego oczywistego i właściwego rozwiązania.

Bardzo ważnym elementem procesu design thinking jest empatia. Na samym początku procesu potrzebne jest wnikliwe zrozumienie potrzeb i problemów . Będzie też  oczywiście potrzeby problem, czyli istota całego procesu, dalej niezbędna jest burza i to naprawdę porządna burza mózgów. Dwa ostatnie etapy to budowa prototypu i testy.

Równie ważny jest interdyscyplinarny zespół, czyli co najmniej dwa mózgi myślące w odmienny sposób, to jak połączenie procesów myślowych humanisty i matematyka albo akrobaty i mikrobiologa.

Z design thinking  zderzyłam się pewnej kwietniowej soboty, w zasadzie zupełnie przypadkowo – choć czy przypadki rzeczywiście  istnieją (?).

W tym momencie pojawia się hasło tytułowej czyli – prototypowanie marzeń.

Brzmi i wygląda to trochę tak jakby ktoś chciał założyć dwie rękawiczki tyle, że od innej pary.

Mnie jednak owo połączenie urzekło i zaciekawiło nad wyraz. Przyjrzyjmy się bliżej temu dziwnemu połączeniu dwóch zupełnie niepasujących do siebie na pierwszy rzut oka wyrazów.

Na pierwszy ogień niechaj pójdzie sztywne prototypowanie. Z czym bym zjadła prototypowanie ?  Gdyby to miała być kanapka to na pewno byłaby to bardzo mięsna kanapka. Wrzuciłabym do niej budowanie ( schab), planowanie ( szynka), programowaniem ( boczek) i tworzeniem wzorca. Tworzenie wzorca niechaj w tej kanapce będzie dodatkową porcją tłuszczu czyli masełkiem.

Drugą kulą lecącą z armaty kapitana hooka niech będą marzenia. Tu można totalnie odpłynąć, gdyż na to słowo chyba każdy przywodzi coś zupełnie innego w swojej głowie ( opcja połączona z głęboką świadomą i nieświadoma wizualizacją daje tu radę).

No dobrze, to połączmy to.

Po raz drugi dziś wyobraź sobie, że masz marzenie. Masz marzenie i możesz stworzyć jego namacalny prototyp. Mało tego, przeprowadzisz pewien bardzo ciekawy proces. Proces kreatywnego myślenia, tworzenia, wyczesywania pomysłów. Przejdziesz od pojedynczych szybko zapisanych słów, burzy mózgu, po wykreowanie swojego pomysłu w wersji 3D.

Zaczyna być ciekawe?

Połączmy teraz design thinking  i prototypowanie marzeń. Czyli w procesie prototypowanie będziemy wykorzystywać zacne i nieco nam już poznane narzędzie design thinking.

Poempatyzujmy nieco ze sobą, tak aby poznać swoje potrzeby, następnie wyłuskajmy czyli zdefiniujmy problem, nieco później wygenerujmy pomysły, zbudujmy prototyp i na koniec wszystko łanie pięknie przetestujemy ( tu przyjdzie czas na brawa i oklaski).

Dochodzimy do momentu kiedy winna jestem przedstawienia pomysłodawców prototypowania marzeń, którzy z reszta bardzo zgrabnie przeprowadziła pierwsze w moim życiu designowe thinkingowanie i odpowiedz na pytanie (może już się komuś nasunęło) co prototypowaliśmy?

W tym przypadku prototypowaliśmy najbardziej kosmicznie wymarzone mieszkanie lub miejsce w mieszkaniu.

Prowadzący warsztaty w składzie: jedyna w swoi rodzaju Mery, czyli Maria Rauch (zapraszam na stronę Marysi – www.mariarauch.pl), architekt po Politechnice i wnętrzach po ASP, która  sama tworzy we wnętrzu stworzonym przy zastosowaniu metody Design Thinking, w coworkingu w starym Młynie Zabierzów, Joanna Piotrowska – wulkan energii i to kosmicznie pozytywnej, władczyni post-itów i flamastrów, socjolożkę, matkę blablacaru, socjolożkę, tancerkę, masażystkę rodem z Hawajów i przede wszystkim wielka społeczniarę, Mateusza Kaliszewskiego propagatora idei prototypowania, inżyniera, o duszy muzyka artysty, Arkadiusz Hesler tancerza teatru Roma z całkiem bujną czupryną, studenta psychologii, gdzie słowa klucze w jego przypadku to ruch, charyzma i działanie.

W tym zacnym gronie przez kilka godzin wdrażałam, wraz z innymi uczestnikami proces prototypowania. Gryźliśmy i skubaliśmy temat po kolei jak przystało w design thinkingu.

Przerobiliśmy nasze mieszkania i nasze mieszkania marzeń od początku do końca.

Ale przecież prototypować można dosłownie wszystko, co nam tylko przyjdzie do głowy, nie tylko mieszkanie. Warto poznać metodę design thinking, proces prototypowania oraz ich całą skrzynkę narzędziową . Warto zagłębić się w świat swoich marzeń i zacząć je realizować krok po kroku, zapisując i przyklejać gdzie się da kolorowe karteczki, wracając na lekcje ZPT przypominając sobie podstawowe umiejętności  użycia młotka, gwoździa, kleju, kartonowych rolek, plastikowych rurek  i kilku innych ciekawych gadżetów. Wcielić się w role wielkiego budowniczego i kreatora, pomajsterkować, poszperać i pogmerać w swojej głowie. A przy tym wszystkim świetnie się bawić !

DSC_0321_1

DSC_0418_1

DSC_0347_1

DSC_0356_1

DSC_0358_1

DSC_0373_1

DSC_0395_1

DSC_0399_1

DSC_0405_1

DSC_0409_1

DSC_0420_1

DSC_0430_1

DSC_0437_1

DSC_0446_1

DSC_0464_1

DSC_0470_1

DSC_0471_1

DSC_0515_1

DSC_0546_1

DSC_0553_1

DSC_0597_1

DSC_0645_1

DSC_0670_1

DSC_0675_1

DSC_0694_1

DSC_0701_1

DSC_0720_1

DSC_0730_1

DSC_0656_1

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply